Gośka

Wielki Plan
October 27, 2016
Koncert
October 27, 2016

Obudził mnie telefon.

– Synu, zhańbiłeś nasze nazwisko na zawsze – powiedziała łamiącym się głosem zranionej działaczki “Solidarności” matka.

Dwie wielkie łzy spłynęły mi po policzkach. Zawsze łatwo wzruszałem się na kacu.

– Mamo, przecież wiesz, jaki jest Urban. Wszystko poprzekręcał. Ja nic do niego nie pisałem. To Hołdys…
– Znajomi dzwonią od rana…
– To i tak dobrze, bo do mnie przez całą noc.
– Jestem załamana.
– Mamo, niech się mama uspokoi. Jak Wolna Europa i Głos Ameryki mówiły o koncercie, to mama była ze mnie dumna.
– No tak, ale teraz…
– Przecież mama widziała, że dziennikarze płakali ze śmiechu…
– No tak, ale…
– Niech mama pójdzie na spacer, albo do pani Heleny, no… pa.

Odłożyłem słuchawkę. Potem wykonałem parę rytualnych czynności, jakie facet na kacu wykonać powinien. Siusiu, ząbki, jedno piwo duszkiem, a drugie powoli z dużego szklanego kufla… A jednak Gośka – pomyślałem. Gośka, czyli Małgorzata Daniszewska, była od pewnego czasu żoną Jerzego Urbana, rzecznika prasowego rządu. Przedtem jednak była żoną Mikołaja Micińskiego i stąd ją znałem. Najpierw był telefon ze Szwecji, gdzie była na saksach. U Mikołaja w domu trwała od wyjazdu Gośki nieustanna balanga. Pamiętam, że w mieszkaniu na Mokotowskiej były tylko dwie płyty: Ordonka i “Music for K.” Stańki.

Odebrałem telefon.
– Mikołaj?
– Mikołaj jest w łazience.
– A kto mówi?
– Seweryn Reszka.

Trzask odkładanej słuchawki. Po pół godzinie znowu telefon. Dzwoni Gośka ze Szwecji – wściekła.
– To ja to zapierdalam, a tam jakiś Seweryn i reszta balanguje w moim domu.

Mikołaj turlał się ze śmiechu po dywanie usiłując wytłumaczyć, że Seweryn Reszka, a nie Seweryn i reszta. Bezskutecznie… Gośka to była wspaniała, ładna, seksowna, bystra dziewczyna – pochodziła z dobrej adwokackiej rodziny z Białegostoku chyba. Przyjechała do Warszawy studiować i tu poznała Mikołaja, studenta polonistyki… pamietam, jak dzwoniliśmy: – Czy wody płodowe już odeszły?… źle trafiła, Mikołaj był alkoholikiem, hazardzistą i dziwkarzem. Wszystko to robił z dużym wdziękiem i na wysokich obrotach. Był jak jakaś postać z powieści Dostojewskiego. Fascynowała mnie to jego totalnie niemoralna, nieetyczna i nieuczciwa gra, ktorą prowadził ze wszystkimi i wszystkim. A jednak miał duże powodzenie u kobiet i to mi imponowało.

Oczywiście Gośka odeszła z dzieckiem. Jednak nadal utrzymywała z Mikołajem dobre stosunki, nawet seksualne. Czasami, kiedy wpadał z alimentami, przynosił pół litra, proponował krótkiego pokera i odgrywał alimenty. Kiedy związała się z Urbanem, to był dla niego cios. Nie tyle chodziło o Gośkę, ale głównie o córkę. Wszyscy pytali, jak to możliwe? Przecież u Gośki była rewizja, aresztowano ją. Podobno Urban zafascynował ją inteligencją. Kobiety miewają różne zboczenia i nic mnie nie jest w stanie zaskoczyć, ale to, co ona wykonała, to naprawde, mną wstrząsnęło. Oczywiście zachowałem kamienną twarz, kiedy spotkaliśmy się w SPATiFie.

– Cześć Seweryn.
– Przykro mi, ale się nie znamy – odpowiedziałem.

Następnego dnia wpadła do Mikołaja. Okazało się, że byłem pierwszym znajomym, który ją publicznie olał. Wszyscy udawali, że nie wiedzą, lub że nic się nie stało. Rozzuchwalony tym faktem, kiedy następnym razem podeszła w SPATiF-ie do stolika, przy którym siedziałem z Mikołajem, walnąłem pięścią w stół i krzyknąłem:
– CO ROBI TA CZERWONA KURWA PRZY NASZYM STOLIKU!?

Urban, który jej towarzyszył, pierzchnął do drugiej sali. Ona oblała się rumieńcem (a może po prostu poczerwieniała ze złości) i odeszła. Przez resztę wieczoru robiłem w SPATiF-ie za bohatera. Obcy mężczyźni stawiali mi wódkę w barze. Teraz mogła się zemścić. Ale po kolei.

Send this to a friend