Burzliwa Noc w Hotelu “Skalny”

Rockowe Jajeczko
October 27, 2016
Festiwal w Jarocinie
November 10, 2016

Na trasach Perfectu działy się różne rzeczy. Najbardziej “rozrabiającym” członkiem zespołu był Andrzej Urny. Ponosił tego różne konsekwencje łącznie z wywaleniem z zespołu w 1994 r. Raz się jednak zdarzyło, że to mnie się za niego oberwało i to dosłownie. A było tak…

Na trasach mieszkałem w jednym pokoju z Tadziem Trzcińskim, akustykiem, byłym harmonijkarzem z zespołu Breakout. Uwielbiałem jego barwne opowieści o pionierskich czasach rock’n’rolla w Polsce, o numerach jakie zespół wykręcał perkusiście Hajdaszowi. Był rok 1983. Tak się złożyło, że Tadzio z jakąś ekipą wyjechał do USA. W Nowym Jorku spotkał się z moją ciotką, która kupiła mi najnowszy model sportowego obuwia firmy Nike. Była to rzecz w Polsce niedstępna i wśród znawców tematu wzbudzała podziw. W tych oto butach udałem się byłem na trasę szpanując nimi gdzie się dało. Dodać muszę, że jako osoba odpowiedzialna za sprzedaż plakatów, płyt i znaczków, musiałem każdego wieczora uporządkować kilka toreb banknotów. Skutki tego były takie, że kiedy schodziłem na dół wódka była wypita a co najlepsze panienki wyjęte.

W przepięknym hotelu “Skalny” w Karpaczu była dyskoteka. Cała ekipa zeszła na dół zabalować. Pech chciał, że Andrzej Urny zainteresował się panienką, która okazała się być narzeczoną szefa tego lokalu. Mało tego udało mu się ją sprytnie z tego lokalu gdzieś wyprowadzić. W tym miejscu dodać muszę, że byliśmy do siebie mocno podobni. Obaj blondyni, z długimi włosami, wąsami,  ubrani w takie same jeansowe kurtki, które kupiliśmy w Berlinie Zachodnim. Zazdrosny facet, który nota bene okazał się synem miejscowego komendanta milicji, szalał po hotelu szukając narzeczonej. Ja właśnie miałem już dosyć i wracałem spokojnie do pokoju. Nagle z głębi korytarza wyłonił się ten facet i bez słowa zaczął mnie okładać pięściami. Broniłem się jak mogłem. Wreszcie upadłem i rozpaczliwie wierz- gałem nogami jako swoją ostatnią linią obrony.

W tym momencie pojawiło się dwóch portierów hotelowych i z okrzykiem : – TO NIE TEN !!! odciągnęli faceta ode mnie. Wzburzony, pozbierałem się i poszedłem na recepcję aby złożyć zażalenie. Okazało się to niemożliwe więc udałem się do dyrektora hotelu. Jako, że była trzecia nad ranem dyrektora w jego gabinecie nie zastałem. Postanowiłem na niego poczekać. Zdjąłem buty firmy Nike, podłożyłem sobie pod głowę i zasnąłem pod drzwiami gabinetu. Kiedy obudziłem się o świcie BUTÓW JUŻ NIE BYŁO.

Sami rozumiecie, że pismo z przeprosinami jakie od dyrekcji hotelu “Skalny” w Karpczu dostał po pewnym czasie zespół Perfect nie sprawiło mi satysfakcji. Buty były nie do odzyskania, za żadne pieniądze.

Send this to a friend