Polski Rock a Stan Wojenny

Aresztowanie w Rzeszowie
October 27, 2016
Rockowe Jajeczko
October 27, 2016
Pamięć ludzka działa wybiórczo. Te nieprzyjemne wspomnienia chowa głęboko w czeluściach zaś na wierzchu, są anegdoty. Podobnie jest w przypadku stanu wojennego wprowadzonego w Polsce w nocy z 12 na 13 grudnia 1981 r. Oto jak wspomina to na swoim blogu Tomek Lipiński (Tilt, Brygada Kryzys):

…włączyliśmy telewizor i wysłuchaliśmy pierwszej emisji generalskiego przemówienia, powtarzanego poźniej co godzinę. Nie wierzyliśmy własnym uszom. Rada Państwa wprowadziła na terenie Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej stan wojenny. Ukonstytuowała się Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego. Zarządzono godzinę milicyjną. Zamknięto wszystkie lokale publiczne. Niezależny Samo- rządny Związek Zawodowy został zdelegalizowany… Kondensacja złych wiadomości w tym krótkim skądinąd przemó- wieniu była porażająca. Tak, byliśmy porażeni…Na każdym większym skrzyżowaniu stały posterunki wojskowo-zomow- skie, wozy pancerne, czołgi, koksowniki, na murach dekrety o stanie wojennym… Wiele osób wychodziło z domów, nie wiedząc, że obudzili się w zgoła innej rzeczywistości niż ta, w której kładli się spać. Nie jestem w stanie wiernie opisać tego, co wyzierało z ich oczu, nigdy przedtem ani potem tego nie widziałem, ale była to jakaś bezsilna wściekłość wymieszana z rozpaczą.

Zespół Perfect stan wojenny zastał na Wybrzeżu. Mieszkali w gdańskim Novotelu. Tam też przebywała delegacja regionu “Mazowsze” NSZZ “Solidarność”. Jak głosi legenda Hołdys podchodzi w barze pełnym “mewek” do Kuronia i mówi: – Panie Jacku, to lud w Pana jak w Boga wierzy a Pan z dziwkami wódkę pije. Rozbawiony Kuroń zaproponował mu założenie Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowowego Gitarzystów Rockowych. W nocy do pokoju perkusisty wpadają uzbrojeni osobnicy. To pomyłka – przyszli aresztować Kuronia. Zaczął się stan wojenny… O 8:00 rano w hotelowym holu stoi cinkciarz – boi się wyjść na ulicę z dolarami. Przychodzi panienka i otwiera Pewex. Basista Perfectu podejmuje szybko decyzje. Od “cynka” kupuje po dobrej cenie dolary a następnie wykupuje prawie cały alkohol z Pewexu. Tak zaopatrzony zespół wraca w przerwanej trasy przez pełną czołgów i wojska Polskę pijanym autokarem do Warszawy. Hołdys ma pretensje do Jaruzelskiego, o to … że go nie internował jak Kuronia, Michnika czy tysiące działaczy “Solidarności”. – Pan Bóg dał Ci szanse – powiedziałem. – Zrób płytę o stanie wojennym. Tak powstała płyta “UNU” a na niej “Nieme kino”, utwór w którym słychać jazgot strzelającego karbinu.

Ja tą noc spędzałem w klubie “Stodoła” w Warszawie. Moim partnerem był Tadzio Trzciński – były członek zespołu Breakaut. Były imieniny prezesa klubu. Pani Nina na zapleczu baru serwowała trunki ciężkie wtedy do zdobycia. Ale atmosfera była napięta. Tysięczny tłum jakby telepatycznie odczuwał falę przemocy, która przelała się tej nocy przez Polskę. Postanowiłem, że trzeba się ewakułować do domu. Telefon nie działał, nie można było zamówić taksówki. Tadzio postanowił prowadzić. Zaraz za zakrętem “maluchem” obróciło ze dwa razy. Kiedy się zatrzymał w świele reflektorów ujrzeliśmy parę milicjantów. – Mają nas! – ze smutkiem stwierdził Tadzio. Ta para była jakś podejrzana. Mieli letnie ciuchy i stali na podwyższeniu z lizakami w ręku. – Tadziu, dawaj wsteczny – to manekiny – stwierdziłem. Staliśmy bowiem przed wystawą sklepu z mundrami koło budynku Ministerstwa Spraw Wewnętrznych na ul. Rakowieckiej. Przejechaliśmy koło kina “Moskwa” gdzie leciał “Czas Apokalipsy” Coppoli. Nie było jeszcze koksownika, scota i żołnierzy jak to widać na zdjęciu, które obiegło cały świat.

Send this to a friend